Napisane przez: Feniks | Październik 9, 2010

Dwie iluzje

Obserwując ludzi w ich codziennym życiu, mam wrażenie, że najbardziej nurtującym problemem jest to, iż ciągle przed czymś uciekamy. Uciekamy przed nieprzyjemnościami, uciekamy przed cierpieniem, uciekamy przed szczęściem, uciekamy przed trzeźwością, uciekamy przed prawdziwymi relacjami, uciekamy przed miłością, uciekamy przed zrozumieniem. Życie większości ludzi zdaje mi się nieustającą ucieczką – przed samym życiem. Nie akceptujemy tego, co nam przynosi, ciągle mocujemy się ze wszystkim, tracąc siły i radość. Z czasem pojawiają się głębokie zmarszczki i nadchodzi śmierć.  Nasza walka dobiegła końca, ale czy to, z czym tak uparcie walczyliśmy zniknęło?

Przez całe życie dręczą nas dwie iluzje – że można uciec od siebie i że można uciec od świata. Co mam na myśli? Po pierwsze, nie można uciec ani od siebie, ani od swojego cierpienia. Jedynie w pełni przeżyty, w pełni zaakceptowany ból zniknie, wraz z poddaniem się temu co jest. Inaczej cierpienie jedynie umocni się, stając się jeszcze bardziej nieznośnym, jeszcze bardziej odgradzając nas od życia i jego radości. Nie ma ucieczki przed waszymi lękami i przed wszystkim innym, co sprawia wam nieprzyjemność. Szukanie na zewnątrz nic nie da. Wszystko co trzeba zrobić, to wniknąć wewnątrz i pozwolić sobie na przeżycie w pełni tego cierpienia. Możesz się całe życie mocować z sobą i nic to nie da, poza coraz większą frustracją. Zmiany będą jedynie powierzchowne. To co masz jest tym co masz. Na tą chwilę to wszystko co masz i nie możesz mieć nic innego, więc szaleństwem jest próba zanegowania tego. To nie oznacza że nie będziesz się rozwijać. To nie oznacza niczego poza pozbyciem się iluzji, że można uciec od tego co jest.

Budda powiedział „Żeby wyzwolić się z kręgu narodzin i śmierci, musisz pozbyć się iluzji, że jesteś Tym Który Działa”. Jakie to ma znaczenie? Czy oznacza bierność? Zastanówcie się nad tym.  Teraźniejszość ciągle jest dla nas niezadowalająca, ciągle chcemy coś w niej zdziałać, by uczynić ją lepszą. Stawiamy tamę między sobą a światem, tamę między sobą a życiem i z całej siły nie pozwalamy rzeczom być, takimi, jakie są. W ten sposób całe życie stawiamy opór życiu – uciekamy więc od czegoś, od czego nie da się uciec. I wtedy nadchodzi śmierć.

Nie ma w chęci poprawy warunków życia nic złego, do momentu, w którym rozumiemy, że na najgłębszym poziomie nie można nic zdziałać, by poprawić świat. Cały trud „zmian” polega na usuwaniu naszych iluzji  i dostrzeganiu tego co jest, w pełnym, ludzkim życiu.

Zacytuję dwie średniowieczne maksymy: „Memento Mori” i „Per aspera ad astra”. Tkwi w nich dla mnie niezwykle głęboka mądrość. Nie można prawdziwie żyć nie pamiętając o tym, że nasze ciało i wszystko do czego jesteśmy przywiązani, nasze gry – wszystko to runie. Nie zabierzemy do grobu nic, poza wrażeniami wspaniałych i okropnych chwil, jakie przeżyliśmy w tym życiu. Wszystko może zawalić się w jednej sekundzie, ale uparcie budujemy w sobie ułudę trwałości, konstruujemy tamy i udajemy że będzie zawsze tak, jak sobie wymyśliliśmy. Wtedy nadchodzi najlepszy weryfikator naszych iluzji, tradycyjnie dość kościsty, z kosą w ręku, szeroko uśmiechnięty. Należy o tym pamiętać w każdym momencie swojego życia. Druga maksyma odnosi się do tego, co pisałem wyżej. Cierpienie jest bramą do wyzwolenia. To dzięki cierpieniu uczymy się najwięcej. Tylko wnikając w swoje cierpienie możemy przeżyć je w pełni i zrozumieć jego naturę, a także dostrzec drogę do wyzwolenia z cierpienia. Cierpienie jest najlepszym nauczycielem, dającym determinację i wskazówki. W pewnym sensie wielkie cierpienie to najlepsze, co może się przytrafić nieoświeconej istocie. Jesteśmy wtedy postawieni pod ścianą. Albo przejrzymy na oczy, albo nasz koszmar będzie trwał. Dlatego mawia się że „Zła sytuacja jest dobrą sytuacją, dobra sytuacja jest złą sytuacją”.

Nie łudźcie się, że czytanie tego da wam wiele zrozumienia. Nic nie zastąpi własnego doświadczenia, drogowskazy są wszędzie, ale trzeba pozostać cierpliwym.  Ja czytałem podobne słowa setki razy, spędziłem wiele bardzo bolesnych dni i godzin zanim doświadczyłem tego o czym mówię. I mimo to nie stałem się nagle nieczułym, unoszącym się nad ziemią robotem. Coś się otworzyło, wpłynęło nieco więcej radości i zrozumienia, proces trwa.  Podzieliłem się tym, co moim zdaniem jest wartościowe, mam nadzieję że nie zostanie mi to poczytane za złe.

Advertisements

Responses

  1. To nie jest takie hop i po sprawie by zaakceptować cierpienie. Nie chcemy cierpieć, bronimy się przed tym. Chcemy jak najlepiej żyć, być codziennie radosnymi ludźmi. Zgadza się, że nie ma w tym nic złego. Tylko niby prosta w definicji akceptacja bywa tą najtrudniejszą…

    Czyli to trochę tak, że musimy dać się biernie ponieść temu co nas spotyka, spuścić głowę i pokornie pogodzić się, że jak jest cierpienie to dobrze, jak go nie ma – jeszcze lepiej? Ja często czuję się w takich sytuacjach jak piłka bez powietrza, jak przegrany, opluty… Z drugiej strony nie warto się zadręczać, traci się wtedy energię, siłę… Wiele razy pisałeś, że trzeba po prostu coś „puścić”. Może i to racja…

    Mądry post, już znalazłeś swój sposób na pojmowanie świata przez wpływy buddyjskie. To dobrze 🙂 Inni jeszcze szukają…

  2. Nie napisałem że jest to łatwe. Żeby zrozumieć ułamek tego na czym polega ta akceptacja poświęciłem naprawdę wiele czasu. Godzenie się z sobą i światem nazwałbym wręcz „cholernie trudnym” 😉

    Napisałem – akceptacja nie równa się bierności. To trzeba uchwycić samemu. Nie ty się czujesz przegrana, a twoje ego, które ciągle chce się opierać. Moje też takie jest. Na tym polega jego koloryt 😛

    Nie określałbym jakie jest moje pojmowanie świata jakimiś etykietkami, ale tą akurat lubię, więc się nie obrażam. 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: