Napisane przez: Asti | 26 marca, 2021

Anapanasati – 16 etapów medytacji oddechu

16 metod wdechu i wydechu, w połączeniu z Czterema Filarami Uważności, stanowią esencję Sutry o Pełnej Świadomości Oddychania.

Wszystko co istnieje może być umieszczone w jednym z Czterech Filarów Uważności (ciało, uczucia, umysł i obiekty umysłu).

16 metod wdechu i wydechu można podzielić na 4 grupy po cztery metody każda.

Pierwsza grupa wykorzystuje ciało jako obiekt Pełnej Świadomości; druga wykorzystuje uczucia; trzecia wykorzystuje umysł; a czwarta obiekty umysłu.

  1. Wdychając długi oddech, wiem, że wdycham długi oddech. Wydychając długi oddech, wiem, że wydycham długi oddech.
  2. Wdycham krótki oddech, wiem, że wdycham krótki oddech. Wydycham krótki oddech, wiem, że wydycham krótki oddech.
  3. Wdychając jestem świadomy całego swojego ciała. Wydychając powietrze, jestem świadomy całego swojego ciała.
  4. Wdychając, uspokajam całe ciało. Wydech, uspokajam całe ciało.
    W pierwszych dwóch ćwiczeniach obiektem naszej świadomości jest sam oddech. Nasz umysł jest podmiotem, a nasz oddech jest przedmiotem. Nasz oddech może być krótki, długi, ciężki lub lekki. Praktykując naszą świadomość w ten sposób widzimy, że nasz oddech wpływa na nasz umysł, a nasz umysł wpływa na nasz oddech. Nasz umysł i oddech stają się jednym. Widzimy również, że oddech jest aspektem ciała i że świadomość oddechu jest również świadomością ciała.

W trzecim ćwiczeniu oddech jest połączony z całym naszym ciałem, a nie tylko z jego częścią. Świadomość oddechu jest jednocześnie świadomością całego naszego ciała – nasz umysł, oddech, ciało są jednym. W czwartym ćwiczeniu oddechowym funkcje naszego ciała zaczynają się uspokajać. Uspokojeniu oddechu towarzyszy uspokojenie ciała i umysłu. Nasz umysł, nasz oddech i nasze ciało uspokajają się w równym stopniu. W tych 4 ćwiczeniach możemy uświadomić sobie jedność ciała i umysłu. Oddech jest doskonałym narzędziem do ustanowienia spokoju i równomierności.

  1. Wdycham, czuję się radosny. Wydychając, czuję się radosny.
  2. Wdycham, czuję się szczęśliwy. Oddychając, czuję się szczęśliwy.
  3. Wdycham, jestem świadomy moich formacji mentalnych. Oddychając, jestem świadomy moich formacji mentalnych.
  4. Wdycham, uspokajam moje formacje mentalne. Wydech, uspokajam moje formacje mentalne.
    Drugie cztery ćwiczenia pomagają nam powrócić do naszych uczuć, aby rozwinąć radość i szczęście oraz przekształcić cierpienie. Nasze uczucia są nami. Jeżeli my nie będziemy się nimi opiekować, to kto to zrobi za nas? Każdego dnia mamy bolesne uczucia i musimy się nauczyć, jak się nimi opiekować. Nauczyciele i przyjaciele mogą pomóc, ale to my musimy wykonać tę pracę. Nasze ciało i nasze uczucia są naszym terytorium i to my jesteśmy za nie odpowiedzialni. W wyniku świadomego oddychania i uspokojenia ciała pojawia się radość, przyjemne uczucie.

W 6. ćwiczeniu radość przekształca się w spokój i szczęście, a my jesteśmy tego w pełni świadomi. Siódme i ósme ćwiczenie zwraca naszą uwagę na wszystkie uczucia, które się pojawiają, niezależnie od tego, czy są one wytwarzane przez ciało, czy przez umysł. Funkcje umysłu obejmują uczucia i percepcje. Kiedy jesteśmy świadomi każdego cielesnego i umysłowego działania, jesteśmy świadomi każdego uczucia. Ósme ćwiczenie uspokaja ciało i umysł i czyni je spokojnymi. W tym momencie możemy doskonale i całkowicie zjednoczyć ciało, umysł, uczucia i oddech.

  1. Wdycham, jestem świadomy swojego umysłu. Wydychając, jestem świadomy swojego umysłu.
  2. Wdychając, uszczęśliwiam swój umysł. Oddychając, uszczęśliwiam swój umysł.
  3. Wdychając, koncentruję swój umysł. Oddychając, koncentruję swój umysł.
  4. Wdychając, uwalniam swój umysł. Wydech, uwalniam swój umysł.
    Trzecia grupa czterech ćwiczeń dotyczy naszego umysłu i odnosi się do aktywności naszego umysłu. Ćwiczenia te pomagają nam radzić sobie z wszelkimi formacjami umysłowymi, kultywować korzystne formacje umysłowe oraz pozostawać w kontakcie z niekorzystnymi formacjami umysłowymi i przekształcać je.

Dziesiąte ćwiczenie sprawia, że nasz umysł jest szczęśliwy, ponieważ łatwiej jest się skoncentrować, kiedy umysł jest w spokojnym, szczęśliwym stanie, niż kiedy jest wypełniony smutkiem lub niepokojem. Jesteśmy świadomi, że mamy możliwość praktykowania medytacji i że nie ma chwili tak ważnej jak ta obecna. Jedenaste ćwiczenie polegające na wykorzystaniu umysłu do obserwacji umysłu wprowadza nas w głęboką koncentrację. Wszystkie formacje mentalne, które przejawiają się w chwili obecnej, mogą stać się obiektami naszej koncentracji. Dwunaste ćwiczenie może uwolnić umysł do wolności, jeśli jest on jeszcze związany. Umysł jest związany albo z powodu przeszłości, albo przyszłości. Dzięki jasnej obserwacji możemy zlokalizować węzły, które nas wiążą, uniemożliwiając naszemu umysłowi bycie wolnym i spokojnym. Poluzujemy węzły i rozwiążemy liny, które wiążą nasz umysł.

  1. Wdychając, obserwuję nietrwałą naturę wszystkich dharm. Wydychając, obserwuję nietrwałą naturę wszystkich dharm.
  1. Wdychając, obserwuję zanikanie pragnienia. Wydychając, obserwuję zanikanie pragnienia.
  2. Wdychając, obserwuję ustanie. Wdychając, obserwuję ustanie.
  3. Wdycham, obserwuję odpuszczanie. Oddychając obserwuję odpuszczanie.
    Umysł nie może być oddzielony od swojego obiektu. Umysł to świadomość, uczucie, przywiązanie, awersja i tak dalej. Świadomość musi być zawsze świadoma czegoś. Uczucie jest zawsze odczuwaniem czegoś. Kochanie i nienawiść są zawsze kochaniem i nienawidzeniem czegoś. To „coś” jest obiektem umysłu. Umysł nie może powstać, jeśli nie ma obiektu. Umysł nie może istnieć, jeśli obiekt umysłu nie istnieje. Umysł jest jednocześnie przedmiotem świadomości i obiektem świadomości.

Trzynaste ćwiczenie oddechowe rzuca światło na ciągle zmieniającą się, nietrwałą naturę wszystkiego, co istnieje. Wgląd w nietrwałość otwiera drogę do dostrzeżenia wzajemnego bytu i bezinteresownej natury (nic nie ma oddzielnego, niezależnego „ja”) wszystkiego, co istnieje. Czternaste ćwiczenie pozwala nam rozpoznać prawdziwą naturę naszego pragnienia, zobaczyć, że każda dharma jest już w procesie rozpadu, tak że nie jesteśmy już dłużej opętani ideą trzymania się jakiejkolwiek dharmy jako obiektu pragnienia i jako oddzielnej jednostki. Piętnaste ćwiczenie pozwala nam dojść do świadomości wielkiej radości, radości emancypacji i ustania iluzji, poprzez uwolnienie nas od intencji uchwycenia jakiegokolwiek pojęcia. Szesnaste ćwiczenie oświetla nam, co to znaczy puścić siebie, porzucić wszystkie ciężary naszej ignorancji i chwytania. Umiejętność odpuszczenia jest równoznaczna z osiągnięciem wyzwolenia.

  • Thich Nhat Hanh

Napisane przez: Asti | 25 marca, 2021

Garść Liści pt. 2

So one thing that I find really useful, is first of to get a sense of what our final goal is. So if you don’t know where are you going, than it’s really difficult to figure out the right direction to move in. So, remembering that ultimately Buddhist practice is all about attaining awakening. So, what is that? Well, the buddha gave a very simple definition: It is the permanent elimination of greed, hatred and delusion. The permanent distraction of desire, aversion and confusion. It is the perfection of insight, of wisdom, of the direct knowing of things as they are. And it is an attainment of unconditional happiness. So, this is what we’re aiming at. – Bhante Suddhaso

Jedną z rzeczy, która wydaje mi się bardzo przydatna, jest najpierw zorientowanie się, jaki jest nasz ostateczny cel. Jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz, to naprawdę trudno jest określić właściwy kierunek, w którym powinieneś podążać. Tak więc, pamiętajcie, że ostatecznie praktyka buddyjska polega na osiągnięciu Przebudzenia. Więc, co to jest? Cóż, Budda podał bardzo prostą definicję: Jest to trwałe usunięcie chciwości, nienawiści i ułudy. Trwałe rozproszenie pożądania, niechęci i pomieszania. Jest to doskonałość wglądu, mądrości, bezpośredniego poznania rzeczy takimi, jakimi są. I jest ono osiągnięciem bezwarunkowego szczęścia. Więc to jest to, do czego dążymy. – Bhante Suddhaso

Napisane przez: Asti | 18 marca, 2021

Garść Liści

You are delusional. The fundamental delusion is that you believe that you exist, as an independent separate being. Therefore, you keep on creating the experience of being an individual. However it’s incredibely uncomfortable. Living in your own little delusional bubble of existence is actually quite unpleasant. However, you keep doing it over and over again, because this is what you are attached to and you don’t know any better. So through buddhist practice we start to recognize that we are continually creating our own suffering because of our delusions and it doesn’t need to be that way. We can recognize the way we generate our own suffering and we can stop doing that and than the suffering fades away. And the ending of suffering is what we call nibbana, enlightement, awakening. When we understand our delusion well enough that we let it go. When we understand that our defilements – our greed, hatred, desire and aversion that are making us unhappy, when we understand our defilements well enough to stop perpetuating, than we understand the whole cycle, and we understand that this is exactly the same cycle that everybody is going through. And in fact others are not different from ourselves, others are not separate from ourselves, even the apperance of separation between beings is just another manifestation of our delusions. So that falls away as well – and with the falling away of delusion of separation between beings, then arises infinite compassion – and a wish to help all beings, as they are not separate from ourselves. So then naturally, wisdom begins compasssion, and this naturally leads to having this firm resolution – to do whatever we can to help those who we encounter. – Bhante Suddhaso

Żyjesz w złudzeniach. Podstawowym złudzeniem jest to, że wierzysz, że istniejesz, jako niezależna, odrębna istota. Dlatego wciąż tworzysz doświadczenie bycia jednostką. Jednak jest to niewiarygodnie niewygodne. Życie w swojej własnej małej, urojonej bańce osobnej egzystencji jest właściwie dość nieprzyjemne. Jednak robisz to wciąż i wciąż, ponieważ do tego właśnie jesteś przywiązany i nie znasz niczego lepszego. Tak więc poprzez buddyjską praktykę zaczynasz rozpoznawać, że nieustannie tworzysz swoje własne cierpienie z powodu swoich złudzeń i że wcale nie musi tak być. Możesz rozpoznać sposób, w jaki generujesz swoje własne cierpienie i możesz przestać to robić, a wtedy cierpienie zniknie. Koniec cierpienia jest tym, co nazywamy nibbaną, oświeceniem, przebudzeniem. Kiedy zrozumiemy nasze złudzenie na tyle dobrze, że pozwolimy mu odejść, kiedy zrozumiemy, że nasze splamienia – nasza chciwość, nienawiść, pożądanie i awersja czynią nas nieszczęśliwymi, kiedy zrozumiemy nasze splamienia na tyle dobrze, że przestaną się utrwalać, wtedy zrozumiemy cały cykl i zrozumiemy, że jest to dokładnie ten sam cykl, przez który wszyscy przechodzą. I w rzeczywistości inni nie różnią się od nas samych, inni nie są oddzieleni od nas samych. Nawet pozory oddzielenia pomiędzy istotami są tylko kolejną manifestacją naszych złudzeń. Więc to również odpada – a wraz z odpadnięciem złudzenia oddzielenia istot pojawia się nieskończone współczucie – i chęć pomocy wszystkim istotom, ponieważ nie są one oddzielone od nas samych. Tak więc naturalnie mądrość wyzwala współczucie, a to naturalnie prowadzi do posiadania tego stanowczego postanowienia, by zrobić wszystko, co w naszej mocy, by pomóc tym, których spotykamy. – Bhante Suddhaso

Hej wszystkim,

No właśnie. Gdzie po kawę? Większość z nas nie zastanawia się specjalnie nad towarami, które kupujemy. Choć świadomość konsumencka z roku na rok rośnie, wygoda zwycięża i ciągle mamy tendencję do brania pierwszej lepszej rzeczy z półki.  Pamiętajmy że głosujemy swoim portfelem i nasze wybory mają znaczenie. Dlatego podaję moje miejsca na zdrowe zakupy.

Hipermarkety stopniowo wprowadzają do swojego asortymentu towary Fair-Trade. Oznacza to, że towary nie pochodzą z wyzysku – krótko mówiąc, że w zamian za uzyskanie towaru o niskiej cenie, nikt nie musiał tracić zdrowia i życia. Jeśli chodzi o Fair-Trade to certyfikat ten ma największe znaczenie jeśli chodzi o towary kolonialne – kakao, kawę, przyprawy, czekoladę, herbatę, egzotyczne owoce. W pozostałych przypadkach w zupełności wystarczy certyfikat BIO który zapewnia, że żywność została wyhodowana bez szkody dla środowiska naturalnego.

Dostępne w hipermarketach kluczowe produkty Fair-Trade:

  • Kawa Sati BIO  – E.Leclerc
  • Czekolada gorzka Bio Village – E.Leclerc
  • Kakao Bio Village – E.Leclerc

Kluczowe produkty BIO, których uprawa w warunkach nieekologicznych prowadzi do ogromnej dewastacji środowiska i zubożenia zasobów naturalnych:

  • Naturavena Bio Migdały – E.leclerc
  • Nerkowce Bio Village – E.Leclerc
  • Oliwa z oliwek Bio – E.Leclerc
  • Awokado BIO – Lidl
  • Banany BIO – Lidl
  • Miód BIO – Lidl
  • Mango BIO – Lidl
  • Ryby Pan do Mar – biosklep.com.pl
  • Cukier trzcinowy Bio – E.Leclerc
  • Sól i pieprz Bio – E.Leclerc

Jeśli chodzi o kosmetyki nietestowane na zwierzętach, dobrym źródłem jest Rossman. Marki na które warto zwrócić uwagę to:

  • Vianek
  • Biały Jeleń
  • Tołpa
  • YOPE
  • Isana

Naturalne, nieszkodliwe dla środowiska środki czyszczące w Rossman:

  • Klar
  • Frosch

Poniżej jeszcze ekologiczne towary biurowe dla firm:

Jeśli w waszej okolicy nie ma sklepu z produktami Bio lub Fair-Trade, to można dokonać zakupów on-line. Polecam robić większe zakupy raz na miesiąc lub kilka miesięcy aby ograniczyć koszty związane z transportem (i przy okazji ślad węglowy):

W następnym odcinku porozmawiamy o etycznych zakupach technologicznych. Czekam na wasze sugestie i znaleziska hipermarketowe w komentarzach – z chęcią powiększymy tą listę!

PS Dopisek ode mnie – zdaję sobie sprawę że są to towary znacząco, niekiedy kilkukrotnie droższe od standardowych. Dlatego właśnie wybrałem kilka kluczowych produktów od których warto zacząć. Nie musi być to przeważająca część naszych zakupów 🙂

Napisane przez: Asti | 11 marca, 2020

Upadek Ikara

Odległość od katastrofy 1000 metrów.

Stoję przed trybunałem stanu skupienia

– werdykt – choroba psychiczna albo śmierć.

 

100 metrów od katastrofy.

Wydaje mi się,

Że ciągle mam wybór.

Napisane przez: Asti | 11 marca, 2020

S.O.S

zwodzę mnie na manowce myśli

zakrzywione linie półokręgi znaczeń

termometr poza skalą

pustka

coraz dalej od ocalenia

Napisane przez: Asti | 20 lutego, 2020

Kolejne podejście do minimalizmu

Na temat minimalizmu napisano już tak wiele, że można by w zasadzie uznać że temat został zupełnie wyczerpany i nie ma co już strzępić w tej kwestii języka.

Postanowiłem jednak wykorzystać tą stronę i jej przewodni motyw – drogę do wolności – jako mój sposób na uwalnianie się od rzeczy.

Ostatnie lata były dość burzliwe jeśli chodzi o moje minimalistyczne podejście – pozbyłem się wielu niepotrzebnych rzeczy, ale były też momenty kompulsywnego kupowania. Powoli czuję, że dojrzewam do tego, żeby przestać konsumować i naprawdę skupić się na istotnych sprawach w moim życiu.

Na ostatnie urodziny dostałem od partnerki Kindla – to naprawdę świetne narzędzie i choć jestem wielkim fanem papierowych książek, muszę przyznać, że coraz bardziej przekonuję się do czytnika. Zajmuje minimum miejsca (podczas gdy setki moich książek na ten moment spokojnie wypełniłyby regał zajmujący całą ścianę w sporym salonie), pozwala mi na dostęp do ulubionych książek i nie mam problemu z przetransportowaniem go gdziekolwiek się zabiorę. Moje książkowe kolekcjonerstwo sięgnęło chyba już apogeum – nasyciłem się, a czuję nawet przesyt.

Sporo zastanawiałem się co zrobić ze zgromadzonymi książkami – ich ilość jest naprawdę przytłaczająca. Większość z nich przeczytałem i teraz cieszą oko, ale jednocześnie leżą i kurzą się na półkach. Wpadłem na pomysł założenia prywatnej biblioteki – tylko dla przyjaciół – w ramach której moje książki dostałyby drugie życie. Zobaczymy jak ten pomysł wypali. Trzymajcie kciuki!

Oprócz tego w najbliższym czasie zamierzam pozbyć się nadwyżkowej elektroniki – przede wszystkim jednego setu słuchawek bluetooth i starego sprzętu firmowego.

Napisane przez: Asti | 29 sierpnia, 2019

Podstawy Buddyzmu I

Kiedy myślimy o buddyzmie, mamy z reguły przed oczami łysego mnicha medytującego wysoko w górach. Wiecznie skupiony i wyciszony, udziela mądrych rad błądzącym i pomaga im odnaleźć siebie. Prawdopodobnie umie też lewitować, czytać w myślach, zna sztuki walki i zawsze jest w dobrym humorze. Buddyzm na trwałe wszedł do popkultury. Kim jednak naprawdę był Budda i czego uczył? I czy na pewno był łysym panem z brzuszkiem?

Kim tak naprawdę był Budda?

Budda był hinduskim księciem, któremu niczego nie brakowało, jednak mając styczność z ludzkim cierpieniem, porzucił dwór i rodzinę by odnaleźć odpowiedź na pytanie, które nie dawało mu spokoju – czy wszyscy jesteśmy skazani na takie cierpienie i jeśli tak, to po co żyjemy? Opisywany jako młody, przystojny mężczyzna (z włosami, a jakże!), niemal wyniszczył swoje ciało ascetycznymi praktykami, jakie ówcześnie stosowali hinduscy jogini. Słysząc muzyka, strojącego instrument, zrozumiał, że umysł jest do niego podobny – i aby wygrywać na nim naprawdę piękne nuty, należy trzymać się drogi środka, pomiędzy ascezą a hedonizmem. Coś co w dzisiejszych czasach wydaje nam się zdrowym rozsądkiem, w tamtych czasach było dość rewolucyjnym spojrzeniem na ćwiczenie ducha i spowodowało, że Buddę opuściło 6 ascetów, jego najbliższych przyjaciół. Pozostał sam, medytując pod drzewem, aż do osiągnięcia całkowitego zrozumienia własnej prawdziwej natury i świata, który go otaczał. Widząc, jak ludzie cierpią, powtarzając te same niezdrowe nawyki i zachowania, postanowił przekazać to, co zrozumiał i nauczał przez następne 45 lat. Zmarł zwyczajnie, tak jak umierają ludzie – z powodu zatrucia pokarmowego. Nigdy nie nazywał siebie Bogiem, a swojej filozofii religią. 

Czym jest w takim razie buddyzm?

W obecnej formie praktykowany jest w wielu krajach azjatyckich jako religia, dodatkowo jedna z najstarszych. I faktycznie, jak za chwilę się przekonacie, buddyzm zawiera w sobie elementy metafizyczne. Choć ciężko wypowiadać się o buddyzmie jako całości, ponieważ zawiera on wiele odłamów i szkół, można z pewnością stwierdzić, że buddyzm nie jest religią teistyczną – Bóg nie jest w centrum zainteresowania. 

Jeśli buddyści nie skupiają się na oddawaniu czci Bogu, to jakie tematy są dla nich najistotniejsze?

Można uznać, że buddyzm jest religią humanistyczną, bo to ludzkie cierpienie i sposoby jego ukojenia są w centrum jego optyki. Buddyzm można nazwać więc też filozofią, a nawet swojego rodzaju teorią psychologiczną. Nie oznacza to, że elementy rytualne nie odgrywają żadnego znaczenia w życiu codziennym buddysty. Rytuały jednak mają na celu, częściej niż okiełznywać siły nadprzyrodzone i zjednywać sobie łaskawą opiekę lokalnych bóstw, praktyczne umiejętności – ćwiczenie człowieka w skupieniu, dyscyplinie i szacunku do nauk buddyjskich. Są więc częścią mentalnego treningu, który Budda zaprojektował i przekazał innym, aby osiągnęli to samo zrozumienie, którego on doświadczył. W tym sensie każdy z nas – podążając za tymi wskazówkami, może stać się taki, jak Budda. Nie musimy w tym celu jechać do Indii ani rodzić się w książęcym rodzie.

Do czego więc doszedł Budda, po tym jak opuścili go dawni przyjaciele?

Pierwszymi naukami, jakie odkrył i przekazał ludziom Budda, są tak zwane Cztery Szlachetne Prawdy. Jest to zespół prostych, a jednocześnie bardzo wnikliwych obserwacji na temat ludzkiego życia. Budda zaobserwował, że wszystkie czujące istoty (w tym ludzie) pragną szczęścia i chcą uniknąć cierpienia. Cierpienie jednakże istnieje i jest nieodłączną częścią naszego życia – wszyscy doświadczamy choroby, starzenia się i śmierci. Satysfakcja jest więc jedynie przejściowa – i to jest 1 Szlachetna Prawda Buddy – „Istnieje Cierpienie”. Nasze cierpienie ma jednak swoje przyczyny – jest efektem naszych działań, myśli i działań innych osób, które wpływają na szereg czynników zewnętrznych. Nic nie dzieje się całkowicie przypadkowo – i to jest 2 Szlachetna Prawda „Istnieje przyczyna cierpienia”. W trzeciej Szlachetnej Prawdzie Budda mówi o tym, że istnieje zakończenie cierpienia, że nie jesteśmy skazani na to, aby doświadczać ciągłego dyskomfortu – i to najwyższe szczęście nazywa Oświeceniem lub Nirwaną. A zatem 3 Szlachetna Prawda Buddy – „Istnieje zakończenie cierpienia”. Nie można uniknąć fizycznego bólu, posiadając ciało, ale można nie generować dodatkowego cierpienia w swoim umyśle, jeśli odpowiednio go wytrenujemy i podejmiemy właściwe działania – to 4 Szlachetna Prawda „Istnieje droga do zakończenia cierpienia”. Te cztery nauki są podstawą filozoficzną wszystkich istniejących szkół buddyzmu. Budda zachęcał, aby samemu rozmyślać nad jego prawdami – aby przyjrzeć się życiu i sprawdzić, czy ma rację. A jeśli już ufamy, że mógł ową rację mieć – spróbować jego ścieżki do zakończenia cierpienia.

Ale zanim dojdziemy do ścieżki, musimy powiedzieć jeszcze jedną bardzo ważną rzecz o Buddzie. Jako wnikliwy analityk bardzo lubił wyliczanki. Żeby określić, jak iść ścieżką, najpierw trzeba określić, kto tą ścieżką kroczy – i z jakich elementów się składa.

Z czego więc składa się człowiek?

Wg Buddy człowiek składa się z pięciu skupisk (skandh):

  • forma materialna (pali, sanskryt rūpa) – płeć, mowa ciała, temperament, zwinność fizyczna, organizm
  • uczucia (pali, sanskryt vedanā) – przyjemne, nieprzyjemne i obojętne
  • percepcja, (pali saññā, sanskryt saṁjñā) – odbiór informacji zmysłowych
  • formacje mentalne (pali sankhāra, sanskryt saṁskāra) – myśli, różne typy myślenia i właściwości umysłu takie jak zaufanie, elastyczność etc.
  • świadomość (pali viññāna, sanskryt vijñāna) – świadomość informacji napływających ze zmysłów + świadomość magazynująca (alajawidżaniana)

Każdy z nas ma ukryte głęboko w świadomości zalążki pewnych negatywnych nawyków, myśli i działań.  Można powiedzieć, że jest to nasz karmiczny potencjał. Część z tych zalążków rozkwita w naszym życiu, manifestując się w formie pewnych stanów umysłu – powodując widoczne cierpienie nasze i innych dookoła. Te trujące stany umysłu nazywane są splamieniami.

Występuje pięć splamień:

  • Pożądanie
  • Gniew
  • Pycha
  • Ignorancja
  • Zwątpienie

Są trujące, ponieważ każdy z tych stanów prowadzi w konsekwencji do cierpienia. Pożądanie zawsze pozostawia nas z brakiem satysfakcji i chęcią powrócenia do przyjemności lub zwiększenia ich intensywności. Gniew zaślepia i sprawia, że nie widzimy krzywdy innych. Pycha powoduje, że stawiamy siebie ponad innymi, nie widząc, że jesteśmy równi. Ignorancja sprawia, że nie rozumiemy z czego wynikają różne sytuacje w naszym życiu i ślepo je powtarzamy. Zwątpienie powoduje, że nie podejmujemy skutecznych działań i sabotujemy dobre rzeczy w naszym życiu. 

Czy zatem należy się ich pozbywać? Co z nimi robić? 

W buddyzmie nie walczy się z trującymi emocjami w rozumieniu pozbywania się ich, stawiania oporu i innych form auto-agresji. Zaleca się raczej obserwację tych stanów emocjonalnych, zrozumienie skąd się biorą i rozwój pięciu czynników koncentracji, które naturalnie rozpuszczają splamienia:

  1. Wstępne skupienie umysłu pozwala nam utrzymać uwagę na obiekcie medytacji.
  2. Podtrzymywanie skupienia umysłu pozwala nam kontynuować obserwację w stanie skupienia. 
  3. Medytacyjne uniesienie jest rodzajem zachwytu porównywanego do zobaczenia w oddali oazy wędrując po pustyni. 
  4. Szczęście jest stanem zaspokojenia i błogości, kiedy chowamy się w cieniu oazy i pijemy jej wodę.
  5. Jednoupunktowienie integruje wszystkie procesy umysłowe które zachodzą w trakcie medytacji. 

Rozwój tych czynników sprawia, że trujące emocje naturalnie przemijają, podobnie jak ogień, który naturalnie wygasa, gdy do niego nie dorzucamy. 

Sporo słyszałem/słyszałam o karmie, co to jest według Buddy?

Karma to nasze nawykowe tendencje, zakorzenione w umyśle. Uświadomienie sobie, co robimy wspomagane medytacją, prowadzi do deautomatyzacji naszych działań i tworzy możliwość bardziej elastycznego reagowania na sytuacje, harmonijnego funkcjonowania z innymi i tworzenia pętli pozytywnych sprzężeń zwrotnych, które prowadzą do głębszego poczucia szczęścia. Opisuję to oczywiście językiem współczesnej psychologii, ale choć język się zmienił, wciąż chodzi o to samo – czyli o dążenie do szczęścia i unikanie cierpienia.

Artykuł napisany w oparciu o materiały własne i „Szlachetną Ośmioraką Ścieżkę” Bhikku Bodhi.

 

 

Napisane przez: Asti | 24 lutego, 2019

Domy bezludne

dom szuka człowieka

wymagania:

żeby był taki bezpieczny stabilny

żeby był ciepły żeby nie trzeba było dogrzewać

i niech będzie jasny niech ma w sobie dużo słońca

no i najlepiej bez schodów bez zasłon

bez martwych natur w korytarzach

tylko gdzie takich szukać

Napisane przez: Asti | 21 lutego, 2019

Istotom ciemności

Istotom Ciemności

 

może powiedzą że bez zasłon

słońce za bardzo razi w oczy

że lepiej schować się

zjeść swoją zupę ze szkłem

i cieszyć się okruchami ciepła

kiedyś wyszedłem na zewnątrz

było jasno

bolało jak diabli

ale to przynajmniej miało sens

wreszcie było czym oddychać

Older Posts »

Kategorie