
Był to jeden z tych smutnych, zamglonych dni, w które główną rozrywką narodu jest ziewanie i picie alkoholu. Poza ciepłymi, rozświetlonymi wnętrzami domów znajdował się świat nieprzyjazny, ciemny, wilgotny. Niewyraźne sylwetki opatulone szczelnie od stóp do głów w różnego rodzaju ubrania wyłaniały się z mgły, tuż przed moimi oczami, by za chwile znów zniknąć. Wiał przeszywający do kości, lodowaty wiatr. Jak zwykle ubrałem się nieco za lekko jak na taką pogodę i teraz szczękałem zębami z zimna, skurczony, ponury, z rękoma głęboko wciśniętymi w kieszenie. Nie był to zresztą widok niecodzienny – wszyscy dookoła równie skurczeni, z jeszcze bardziej skrzywionymi twarzami starali się jak najszybciej wyjść z tego klimatycznego koszmaru i dotrzeć na miejsce będące celem ich podróży. W krótkim czasie ogólne niezadowolenie “paskudną” pogodą spowodowało u mnie ból głowy, co jeszcze bardziej pogrążyło mnie w zgryzocie.
Wędrowałem tak, coraz bardziej rozdrażniony, aż przyszła mi do głowy pewna myśl: A gdybym tak nie ściskał ciała wewnątrz? Co jeśli po prostu POZWOLĘ wiatrowi wiać? Postanowiłem zrobić mały eksperyment i wyciągnąłem ręce z kieszeni. Choć było to z początku trudne, rozluźniłem się cały i nadstawiłem wprost na wiatr tak, jakby była to orzeźwiająca bryza w gorący dzień. I wiecie co się stało? Natychmiast przestałem szczękać zębami, zrobiło mi się cieplej a niedogodności które odczuwałem ustąpiły. Nadal było zimno, ale teraz CIESZYŁEM SIĘ tym chłodem.
Wyciągnąłem z tego doświadczenia bardzo dużą naukę. Po pierwsze zrozumiałem, jak wiele zależy od naszego postrzegania rzeczywistości. Po drugie, zobaczyłem na własne oczy, jaki jest sens poddania, którego nigdy nie mogłem dostrzec. Po trzecie doświadczenie to ukazało mi, jak ważna jest radość i akceptacja w dążeniu do szczęścia.
Teraz już bardzo rzadko zdarza mi się trząść z zimna. I to wcale nie dlatego, że ubieram się cieplej
Mała, na pozór nieistotna pierdółka, a z odpowiednim myśleniem nawet ona potrafi coś uzmysłowić
Primo – empiryzm… Nie mogłeś dostrzec sensu poddania? A kto mi pisał, by akceptować sytuacje takimi, jakie są? Czyż to nie jest poddanie, przyjęcie “na klatę” darów codzienności?
Dzięki wiatrowi już się nie trzepiesz! Aaa!
Z mrozem się tak nie da… Wiem po sobie. Jak się poddasz na mrozie, to po pewnym czasie przestaniesz mieć świadomość, że Twoje ciało ma nogi, uszy i palce u rąk. Szkoda 
Leniwe pozdrowienia!
Przez: Ka. w Maj 10, 2010
o 7:15 pm
Ten eksperyment z wiatrem zrobiłem już spory czas temu… Od tego czasu, powolutku, zacząłem nieco więcej rzeczy, które wydawało mi się, że rozumiem, wprowadzać w życie. Niemniej jednak jak każdemu człowiekowi zdarza mi się czasem zapominać o tym, czego już się nauczyłem, bądź popełniać błędy, które już zdarzało mi się popełnić.
Dobra rada pozostaje dobrą radą, niezależnie od tego kto ją wypowiada
Tak, patrząc pragmatycznie lepiej ubrać się po prostu ciepło, szczególnie na mróz. Chociaż… ostatecznie lepiej jest zamarznąć z uśmiechem na twarzy… jak już trzeba zamarznąć
Przez: lastwerewolf w Maj 11, 2010
o 4:24 am
Haha i kto to mówi “lepiej ubierać się ciepło”, myślałby kto
To jest najbardziej przykre w całej nauce w życiu – można coś wiedzieć, teoretycznie mieć to do perfekcji opanowane, ale nie praktykować na co dzień albo często, jak piszesz, zapominać, popełniać te same błędy i o to samo dostawać w du.pę. To się nie kalkuluje…Często mam wrażenie, że Polak wcale po szkodzie wcale taki mądry nie jest….Czasem dawne przyzwyczajenia mogą wziąć górę, jak to np. u mnie się dzieje.
Najbardziej irytuje to, jak się komuś daje dobre rady albo pokazuje palcem błąd, powtarza się że będzie żałował, a ten ktoś i tak się doprowadzi do mniejszej lub większej katastrofy. Ja wtedy nic nie mogę zrobić chociaż widzę, że stanie się coś mało fajnego… Głupie uczucie.
Przez: Ka. w Maj 12, 2010
o 4:21 pm